Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Materiały z innych stron’ Category

http://niepoprawni.pl/blog/3/jak-kazdego-10-kilka-zdan

Reklamy

Read Full Post »

http://www.bibula.com/?p=29665

Read Full Post »

Z Barbarą Dobrzyńską, aktorką, śpiewaczką operową, autorką scenariuszy i reżyserem spektakli teatralnych i widowisk patriotycznych, rozmawia Temida Stankiewicz-Podhorecka
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Pani Barbara często pojawia się pod Krzyżem. Jest nawet na kilku zdjęciach na naszej stronie – uwaga S.K.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Myślę, że w tym wypadku nic nie dzieje się przypadkowo i spontanicznie. Tak jak i na Krakowskim Przedmieściu, w miejscu krzyża smoleńskiego, gdzie niebezpieczni bojówkarze zostali solidnie przygotowani do zastraszania, upokarzania, a nawet bicia obrońców krzyża. Widziałam to wielokrotnie. Często spotykam tam Panią. Mam jeszcze w uszach dźwięk Pani głosu, gdy tak pięknie mówiła Pani o prawie do obecności krzyża w przestrzeni publicznej.
– Zaczepiła mnie studentka socjologii z Uniwersytetu Warszawskiego, pytając, po co tu stoimy i dlaczego modlimy się o przywrócenie krzyża na Krakowskim Przedmieściu. A w ogóle, co to za widok. Te okropne stare kobiety powinny siedzieć w domu albo w kościele, a nie zakłócać porządek na reprezentacyjnej ulicy Warszawy. Postraszyła, że jak oni, młodzi, dojdą do władzy, to odbiorą nam za to emerytury.

Chyba nie wiedziała, co mówi…
– Udzieliłam jej więc małej lekcji historii i powiedziałam, że te już stare i – według niej – okropne kobiety, w stanie wojennym układały, na znak protestu, krzyż z kwiatów na ówczesnym placu Zwycięstwa, modląc się o wolność. To dzięki nim – powiedziałam – macie teraz państwo paszporty w domach, a nie w Urzędzie Bezpieczeństwa, jak to było za czasów PRL. To dzięki nim, niezłomnym kobietom, matkom, żonom ukształtował się Marszałek Polski Józef Piłsudski czy prezydent Polski, śp. Lech Kaczyński. A jeżeli chodzi o krzyż, to Polacy na przestrzeni wieków zawsze krzyżem znaczyli tragedie narodowe. Dzień 10 kwietnia 2010 r. stał się dniem tragedii narodowej XXI wieku w historii Polski, gdyż zginęła kolejna, wspaniała polska elita.

Słuchała? Nie próbowała przerwać?
– Sprawiała wrażenie, jakby o tym wszystkim nie wiedziała. Zapytała, dlaczego tak bijemy się o ten krzyż. Odparłam, może nieco z patosem, ale prawdziwie, że stolica Polski, Warszawa, dlatego „krzyżami się mierzy”, bo to miasto niezłomne i bohaterskie. I podałam przykłady: krzyż na Cytadeli to znak po powieszonych przez cara Rosji Aleksandra II wielkich Polakach – Romualdzie Traugutcie i przywódcach Powstania Styczniowego. Krzyż na Pradze to znak rzezi Pragi, gdzie Moskale zamordowali 20 tysięcy warszawian. Bruk Warszawy leży na grobach powstańców. Krzyż w ręku króla Zygmunta III Wazy góruje nad Warszawą. A krzyż Chrystusa przed bazyliką Świętego Krzyża z przesłaniem „Sursum corda” – w górę serca, każdemu z nas, wierzących, dodaje nadziei, że z krzyżem mimo ofiary – zawsze odnosimy zwycięstwo. Dlatego krzyż przed Pałacem Prezydenckim powinien stanąć jako znak zwycięstwa dobra nad złem smoleńskim. O to się modlę, przychodząc do tych grup modlitewnych, w których rozpoznaję ludzi wiernych Bogu i Ojczyźnie. Z nimi się utożsamiam jako „stary i okropny moherowy beret”.

Ten „okropny moherowy beret” napisał scenariusz i wyreżyserował przedstawienie słowno-muzyczne z udziałem artystów scen warszawskich. Dlaczego dała Pani tytuł swojemu spektaklowi: „Polska – ale jaka”?
– To pytanie najpierw zadał Juliusz Słowacki. Powtórzyli je: ks. kard. Stefan Wyszyński, Jan Paweł II i wielu znakomitych Polaków, którym Ojczyzna i jej sprawy leżą na sercu. Ojczyzna nie jako trampolina do władzy, ale jako ochrona jej granic, ziem, dobra Narodu Polskiego i jego godności. Pozbawianie godności Narodu poprzez bezczeszczenie jego kultury, języka, wyśmiewanie tradycji czy profanowanie symboli naszej wiary prowadzi do wynaradawiania Polaków. To sprawia, że wstydzą się Ojczyzny – Polski, podejmują najgorszą pracę na obczyźnie. Przegrywając swoje życiowe szanse jako młodzi ludzie, stają się niewolnikami innych narodów. Dlatego przypominając twórczość wybitnych poetów polskich: Juliusza Słowackiego, Adama Mickiewicza, Stanisława Wyspiańskiego czy Mariana Hemara, pragnę porozmawiać z widzem o Polsce: jaka była, jaka jest i jaka może kiedyś będzie.

Źródło: Nasz Dziennik 13-14 listopada
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101113&typ=my&id=my71.txt

Read Full Post »

Przebłysk tej Polski widzieliśmy bezpośrednio po 10 kwietnia. Nagle objawiło się coś niezwykle pięknego, by zaraz zniknąć, wycofać się do niszy. Jak Pan widział ten czas jako pisarz, który dociera do najbardziej ukrytych sensów historii?

– Niemal przez całe moje życie zawodowe zajmowałem się tym, co działo się na Krakowskim Przedmieściu w różnych epokach życia polskiego. Pewnie dlatego natychmiast zrozumiałem, że to, co dzieje się pod krzyżem przed Pałacem Prezydenckim, to jest dalszy ciąg tego, co w tym samym miejscu działo się w czasie Insurekcji Kościuszkowskiej, w czasie Powstania Listopadowego, podczas manifestacji religijnych przed Powstaniem Styczniowym. Czy tam były, jak zaraz po 10 kwietnia, tysiące Polaków, czy przyszło ich tylko kilkuset, czy tylko kilkunastu, to już nie miało wielkiego znaczenia. Tam było centrum polskości – tam decydował się jej los. Podobnie było wtedy, kiedy Czerkiesi szarżowali od Pałacu Staszica w kierunku placu Zamkowego, podobnie było wcześniej, kiedy w roku 1831 tłum ruszył spod Pałacu, ówcześnie Namiestnikowskiego, w kierunku Zamku, z zamiarem powieszenia zdrajców. Obrona krzyża jest jednym z takich wydarzeń, tego nic nie zatrze. Nawet ta ohydna agresja skierowana przeciwko ludziom, którzy bronili krzyża, też wejdzie do dziejów Polski, będzie pamiętana jako akt nikczemnej zdrady wartości polskich.

Dlaczego te narodowe rekolekcje wywołały tak olbrzymią agresję, a potem furię wobec obrońców krzyża?

– Ta agresja stanie się zrozumiała, jeśli jeszcze raz uprzytomnimy sobie, że żyjemy w kraju postkolonialnym – a więc takim, w którym błąkają się różne postkolonialne zmory nocne, upiory postkomunistycznego życia, widma naszej niedawnej przeszłości. One ciągle, jak zjawy z Mickiewiczowskich “Dziadów”, mają do nas jakiś interes i próbują nas ugryźć. Trzeba je stąd przeganiać, cały czas przeganiać. Chciałbym przypomnieć pani scenę z drugiej części “Dziadów”, która rozgrywa się na cmentarzu. Guślarz jako jedno z wcieleń poety mówi tam, przeganiając nocne zmory atakujące tę wspólnotę ludową zgromadzoną na cmentarzu: “Czy widzisz Pański krzyż?/ Nie chcesz jadła, napoju?/ Zostawże nas w pokoju./ A kysz, a kysz!”. Powtarzajmy więc sobie: “A kysz, a kysz!” – i te zjawy wreszcie znikną. Powtarzajmy to, biorąc do ręki ich gazety, oglądając ich telewizję, słuchając ich upiornych polityków: “A kysz, a kysz!”.
W Pańskiej historiozofii często pojawia się motyw krwi, ofiary, która staje się fundamentem wielkich wydarzeń, przesileń dziejowych. Czy 10 kwietnia 2010 r. będzie zaczynem dobra?
– Mało na ten temat wiemy, bo wielkie media swoim zwyczajem kłamią i nie zależy im na ustaleniu, jaka jest prawda, a innych źródeł informacji prawie nie mamy. Myślę, że Polacy dobrze wiedzą, czym był dzień 10 kwietnia i czym jeszcze będzie w historii Polski. Jestem też przekonany, że to wydarzenie nie pójdzie na marne i że Polacy też to wiedzą. Jakie będą skutki śledztwa, konsekwencje prawne, jakie zatem będą skutki dziejowe, to inna sprawa. To jest trochę tak, jak ze wszystkimi wielkimi wydarzeniami dziejowymi w historii narodów – nigdy nie wiemy do końca, co historia powie na ten temat. Jeśli natomiast spojrzy się z perspektywy długiego trwania historycznego, to dobrze widać, że takie wielkie wydarzenia mają zawsze swoje skutki w sferze duchowej, w sferze świadomości ludzkiej, bez względu na to, co się zdarzy w sferze materialnej. Myślę, że są one widoczne, tylko niewiele się o tym mówi. 10 kwietnia to będzie jedno z najważniejszych wydarzeń w dziejach Polski nowożytnej.
Przebiegając w myśli historię, z jakimi datami można porównać tragedię pod Smoleńskiem?
– Umysł postawiony wobec takiego pytania raczej szuka dat złowieszczych, dat klęski. Można by porównywać 10 kwietnia z dniem bitwy pod Maciejowicami w październiku 1794 roku. Julian Ursyn Niemcewicz opowiada w swoich wspomnieniach, że polskich żołnierzy, rannych w tej bitwie, ułożono w piwnicach pałacu w Maciejowicach i w nocy Rosjanie dobijali ich bagnetami. Niemcewicz, który był wtedy adiutantem Kościuszki, słyszał krzyki dobijanych. Ale myśląc o tej ostatniej wielkiej bitwie Kościuszki, trzeba pamiętać, że choć klęska pod Maciejowicami zadecydowała o klęsce Insurekcji, wyniknęło też z niej coś dobrego, bowiem inaczej nie stałaby się tak ważnym symbolem w dziejach Polski. Krew przelana pod Maciejowicami zaowocowała właśnie wymarszem Pierwszej Kadrowej. Musimy na historię Polski patrzeć z dalekiej perspektywy, widzieć ją w długich ciągach, nie możemy się spodziewać, że coś stanie się jutro czy pojutrze. Historia to zwalnia, to przyspiesza, a kiedy zwalnia, to tworzy się zaczyn przyszłych ważnych zdarzeń. W Polsce dzieje się teraz dużo rzeczy bardzo dobrych. Wyrwanie się z komunistycznych więzów i wejście w stan postkolnialny spowodowało, że uwolniona została energia życiowa Polaków. Nie może ona zmienić stosunków społecznych czy państwowych, kieruje się więc ku sprawom życia osobistego. Polacy odbudowują teraz swoje dawne sposoby życia, rekonstruują swoje (zniszczone przez komunizm) obyczaje. I bogacą się, a to też jest ważne. To wszystko jest bardzo dobre i stanie się trwałym fundamentem, na którym kiedyś zbudujemy państwo wolnych Polaków.

Za: Nasz Dziennik, Sobota-Niedziela, 13-14 listopada, Nr 265 (3891) („Elity nie potrzebują Polski”)

Read Full Post »

http://pojednanie2.blogspot.com/2010/11/szabla-i-pojednaniem-zegnamy-ks.html

Read Full Post »

http://www.intronizacja.pl/

Read Full Post »

http://www.blogpress.pl/node/5987

Read Full Post »

« Newer Posts - Older Posts »