Feeds:
Posty
Komentarze

Archive for Styczeń 2011

Read Full Post »

Ewa:

Relacja od końca – dla mnie świadectwo nad świadectwami.
Naaomi Bóg Cię kocha – Ja też
Nie wiem, kiedy i czy dziś napiszę normalną relację…. Nie wiem… może spędzę ten czas na modlitwie dziękczynnej. A ochłonę jutro???
NIE ZNAJDZIESZ, DOPÓKI NIE STRACISZ!!!!
Zgubiłam jeden różaniec – och jak bolało, ani pracować ani myśleć, a może leży gdzieś na ziemi? A może wypadł na ulicy i ktoś nie daj Boże depcze?
Pani Małgorzata napisała, że poświęciła dla mnie różance dwa – zwykły i mały…
Odpisałam, że różańce z Krakowskiego mają moc, ona odpisała, że przyjedzie znów na Krakowskie Przedmieście, zakupi ich więcej, trzeba ludziom dawać, skoro modląc się na nich zaczynają bronić Krzyża. Piękne szlachetne świadectwo. Piękny gest wierzącej. Ale nie o tym. To dało początek.
Zamieniłam kilka zdań na stronie pana dr. Krajskiego z Naaomi – widzę w Niej człowieka.
Dziś po modlitwach Naaomi (znam już imię, piękne, święte imię) znam i wiem, skąd ten pseudonim. Też piękna historia. Wiem o Niej więcej niż niejeden będący tam fizycznie na miejscu. 5 minut rozmowy z i przez Hortensję oraz rozmowy bezpośredniej z N. (Ona usłyszała, że jestem normalna a nie nawiedzona, ja w niej zobaczyłam jedną z uczennic – studentek) Słowa typu „wszsytko OK. – nie bój się mała” i inne poprowadziły na spokojny a nawet lekko przyjacielski ton
Ta dziewczyna przez duże – wielkie D (panie Młody!!!!) podeszła do Hortensji po modlitwach i spytała, czy ma ze mną kontakt,
bo ONA ……MA DLA MNIE RÓŻAŃCE!!!!
Hortensja podeszła z Nią do Księdza Jacka, który poświęcił te różańce.
I tu przypomina mi się przypowieść Pana Jezusa o robotnikach najętych do winnicy, gdzie z każdym umówił się za denara, nie bacząc od której godziny (czy od 10 kwietnia czy od dziś!!!) kto ile pracował.
OSTATNI BĘDĄ PIERWSZYMI!!!
TRZEBA ZGUBIĆ, ABY ZNALEŹĆ!!!!
NAAOMI, ZROBIŁAŚ DZIŚ WIĘCEJ NIŻ NIEJEDEN OD 10 KWIETNIA.
Ja Ci to mówię, każdy Kapłan Ci to powie. Ojciec Jerzy – ten misjonarz – wiesz już? już to powiedział. Powiedział, że wyprzedziłaś Jego myśli, bo On też chciał to zrobić, przywieźć mi znów sporo różańców do rozdania – kilka osób, które otrzymały te różańce, działa dziś na tej stronie, inne omodlają sprawę Krzyża. Chcesz to wydrukuj to i pokaż swemu kierownikowi, proboszczowi – komu chcesz. Jesteś – czy chcesz tego czy nie –
JESTEŚ OBROŃCZYNIĄ KRZYŻA NAAOMI!!!!
A….duch wieje kędy chce (nawet powiedziałam lub napisałam Komuś, że dziś już nic się nie wydarzy,) i nie trzeba, by ci co uważają się za prawdziwych obrońców, psioczyli, że witamy się z przeciwnikami.
Będę się witać.
Bogu niech będą dzięki!!!!
Za Ciebie Naaomi!
Za wszystko!!!

Naaomi:

Hehe, chciałam by to było załatwione po cichu, tak anonimowo i bez rozgłosu ale może dobrze, że tak się nie stało… Kiedyś w internacie jedna siostra zakonna powiedziała mi, że w duże grupie nic się nie ukryje i miała racje – nie dało się ukryć złych ani dobrych uczynków. Może to i lepiej bo dobro też powinno być rozgłaszane. Niech przyćmi zło… A ja mogę potwierdzić, że Pani, Pani Ewo jest NORMALNA i dziękuje za chwile rozmowy. Ciesze się, ze Pani cieszy się z tych różańcy.
Pozdrawiam gorąco i do spotkania

Ewa:

Ps. Twoja patronka jest ….UWAGA!!!!!!!!
jest patronką ludzi nawróconych
Przeczytaj to zanim dziś zaśniesz, no i ….do jutra jak powiedziałaś na koniec

Read Full Post »

Read Full Post »

Sytuacja jest dzisiaj nietypowa. Coś się dzieje w Pałacu Prezydenckim, wjeżdżają do niego wciąż i wyjeżdżają z niego samochody. Stąd dużo policji. Dwóch policjantów stoi przy nas. Modli się ponad 80 osób. Wśród nas stoi kapucyn. Ks. Jacek prowadzi modlitwę. Teraz odmawiamy różaniec – tajemnice radosne . Spora grupka przeciwników stoi po drugiej stronie ulicy pod Kordegardą.

Read Full Post »

Kochani dziś uroczystość Świętego Jana Bosko – patrona Rodziny Salezjańskiej – próbowałam, już byłam na linii w ukochanym RM, ale ktoś przede mną tak długo mówił, że…. program się skończył (będziemy próbować jutro, pojutrze, co się odwlecze to nie uciecze).
Tą drogą składamy więc Szanownemu Księdzu Dziekanowi wielu łask Bożych, opieki Matki Najświętszej, spełnienia swoich marzeń i pragnień duchowych i czego sobie Ksiądz Dziekan sam dziś życzy!
A przy okazji, wiecie, jakie życzenia dla salezjanów przekazał swego czasu w 1888 roku biskup Cagliero?
„Szczęśliwej śmierci dzięki bagażowi dobrych uczynków”
Ewa
I jako dopełnienie: Z Mądrości Syracha:
Z całej swej duszy czcij Pana
i szanuj Jego kapłanów!
Z całej siły miłuj Tego, co cię stworzył,
i nie porzucaj sług Jego ołtarza!
Bój się Pana i oddawaj cześć kapłanowi,
oddaj cześć mu należną, jak ci nakazano:
pierwociny z ofiary przebłagalnej, dar łopatek
z ofiary oczyszczenia i pierwociny rzeczy świętych

Read Full Post »

Ciekawe, że choć modlitwa pod Krzyżem Smoleńskim na Krakowskim Przedmieściu pod względem struktury i przebiegu może wydawać się monotonna, jednakże dopiero bezpośredni udział, osobista obecność odsłania przed człowiekiem bogaty wymiar przeżyć i doświadczeń. Z wielu relacji pisanych na tym portalu niejednokrotnie można było dowiedzieć się o działalności prowokatorów. Czasem ich działania są ofensywne i niebezpieczne, jak to miało miejsce bezpośrednio po katastrofie, innym razem są to sporadyczne incydenty lub drobne zakłócenia. Ja jednak chciałbym wrócić do tych najbardziej dramatycznych momentów naszej obecności pod krzyżem, która – przyznam nierzadko graniczyła z prawdziwym heroizmem. Myślę o sytuacjach, w których byliśmy postawieni oko w oko z najbardziej, można powiedzieć, agresywnym elementem społecznym, jaki istnieje w Polsce. Sam widok niektórych twarzy, nie mówiąc o postawach, budził przerażenie i grozę. Grozę tym większą, że nikt nie przypuszczał, że mamy w naszym kraju takich ludzi, że na tak wielką skalę posunęła się degradacja młodzieży, ale i osób starszych. W dodatku ujawnili się w takiej chwili narodowej…! Napięcie i stres, jaki towarzyszył nam, skupionym jeszcze wtedy przez całą noc pod Krzyżem był naprawdę głęboko odczuwalny fizycznie. Ciągnące się długie godziny czuwania niejako zmuszały do głośnego wołania do Boga, były też czasem głębszych refleksji. Osobiście muszę przyznać, że w tamtych chwilach próbowałam wyobrazić sobie gehennę Krzysia Olewnika, który przecież był wydany w ręce takich mniej więcej ludzi. Ich bezczelne twarze, tępe spojrzenia nie pozostawiały najmniejszej nadziei na litość, na jakąkolwiek zmianę zachowania. A przecież dla niego była to nie jedna, nie kilka nocy, ale dwa lata…! Łącząc tę refleksję z modlitwą, czułam, że jakoś jednoczę się z tymi Polakami, którzy przez wieki byli uciskani i gnębieni przez podobnych ludzi… Mogłam choć w niewielkim stopniu odczuć na sobie ich bezsilność, jakby w kontakcie z maszyną, nie z człowiekiem, ich cierpienie, ale i to, że modlitwa i wiara naprawdę są w stanie zarówno ten ludzki lęk jak i cierpienie zrównoważyć. Chcę w tym miejscu zwrócić się do Ciebie, Krzysiu, który – jak zapewne wielu Polakom, poprzez Twoją sytuację stałeś się szczególnie bliski i drogi, że byłeś także w moich modlitwach pod krzyżem. Nie jeden raz… W ten sposób jakbym spłacała dług za to, co Ty przeszedłeś.
Im więcej rozmyślam nad wydarzeniami towarzyszącymi Krzyżowi na Krakowskim Przedmieściu, zdumiewam się, że ów wyjątkowy Krzyż jest jakimś katalizatorem najczulszych i najwrażliwszych spraw narodowych w ostatnim czasie, może nawet w całych naszych dziejach…?

Read Full Post »

Z powodu pewnych kłopotów technicznych w ostatnich dniach nie publikowaliśmy zdjęć. Zaległe zdjęcia będziemy umieszczać stopniowo na stronie, tak by była możliwość spokojnego przeczytania tekstów i spokojnego obejrzenia zdjęć.

Read Full Post »

Older Posts »