Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Sierpień 2010

Leje i jest bardzo zimno. W tej chwili jest około 30 osób, ale już powoli schodzą się na Apel Jasnogórski. Coraz więcej świeczek. Straż Miejska się uspokoiła. Ludzie stoją z flagami „Solidarności”. Trwa nieustanna modlitwa. Spokojnie.

Read Full Post »

Pod Krzyżem jest tylko obraz Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Wszystko zabrane, krzyże itp. Stawiane są nowe znicze, kwiaty. Jest modlitwa, Koronka do Miłosierdzia Bożego, Różaniec. Pieśni. Dorota.

Read Full Post »

Pomimo deszczu pod Krzyżem dużo ludzi. Dużo też policji z jednej i drugiej strony. Spokojnie.

Read Full Post »

W pobliżu Krzyża jest bardzo wielu strażników miejskich i policjantów. Nigdy tylu tu naraz nie widziałem. Część z nich stoi bardzo blisko modlących się. Kropi deszcze. Modlących się jest oko. 50 osób. Otaczają ich grupki rozmawiającej głośno młodzieży, krzyczącej od czasu do czasu coś przeciwko modlącym się. Wokół miejsca modlitwy kreci się młody fotograf z dobrym profesjonalnym sprzętem o czarnych włosach i brodzie. Od pewnego momentu stoi już pod samym ołtarzykiem wśród modlących się. Po kilku minutach zapala papierosa. Jedna z modlących się starszych kobiet prosi go, by tu nie palił. Robi „złą” minę i nadal pali papierosa.

Spostrzegam Andrzeja Kołakowskiego. Okazuje się, że specjalnie na koncert przyjechał z Gdańska. Obok niego stoi Marcin Dybowski właściciel Wydawnictwa „Antyk”. Okazuje się, że to on jest inicjatorem koncertu. Koncert ma jednak również swoich instytucjonalnych organizatorów. Dzwonią, że nie przywiozą sprzętu nagłaśniającego, bo pada. W ogóle się nie pojawiają. Kołakowski i Dybowski nie znają nikogo spod Krzyża. Dybowski proponuje, by Kołakowski po prostu zaczął śpiewać. Mówię, żeby poczekali na Panią Mirkę. Deszcz już leje. Pojawia się Pani Mirka i mówi: „Niech Pan gra”. Dybowski gdzieś zniknął. Gitara jest w jego samochodzie. Podchodzi do nas Pan Darek Wernicki (dziś wprowadzę jego sylwetkę do rubryki „Ludzie”). Pani Mirka zapoznaje nas ze sobą. Pan Darek wskazuje na jednego z bardziej aktywnych  młodych ludzi, który wciąż przeszkadza w modlitwie i wygłasza obraźliwe komentarze. Wernicki mówi: „Ja go znam. On tu wciąż przychodzi. To satanista, student socjologii na UW”. Tamten spostrzega Wernickiego i jego gest. Uśmiecha się kpiąco. Krzyczy „Dzień dobry Panie Darku”. Potem „satanista” wdaje się w spór z jakimś starszym panem. Uspokaja go Pan Darek. Przychodzi Dybowski z gitarą. Jest już ok. 20.15. Razem z Panią Mirką prowadzimy Kołakowskiego pod ołtarzyk. Trwa jedna z modlitw. Czekamy na jej zakończenie. Gdy się kończy Pani Mirka przedstawia zebranym Kołakowskiego. Siada on na krzesełku pod krzyżami, bokiem do nich. Ja staję obok niego z dużym parasolem chronię go i gitarę od deszczu. Przepycha się do nas jeden z najbardziej gorliwych obrońców Krzyża – Paweł Łapiński z Żoliborza, który dziesiątki lat trwał przy kościele Stanisława Kostki (jego sylwetkę zamieszczę niebawem w rubryce „Ludzie”). Trzyma przed ustami Kołakowskiego mikrofon od megafonu. Podchodzi jakiś pan w średnim wieku. Ma w torbie niewielki głośnik i wzmacniacz. Podtyka mikrofon pod gitarę. Okazuje się, że Dybowski też ma głośnik i wzmacniacz. Podtyka mikrofon pod usta Kołakowskiego. Kołakowski zaczyna koncert. Liczba ludzi w miejscu modlitwy wzrasta.

Kołakowski zaczyna koncert od swojej słynnej „Sfory”. Śpiewa „Smoleńsk 2010” (słuchaj poniżej w jednym z wpisów), „Przysięgę” (http://www.youtube.com/watch?v=ticYeZyRkZE), „Pieśń dobrego łotra” (http://www.videofinder.pl/video/youtube,Qchwm8yy4q8/andrzej-kolakowski-piesn-dobrego-lotra.html), swoją gorzką  piosenkę o zdradzonej Solidarności (ktoś w tym momencie powiesił na barierkach flagę „Solidarności”.

W trakcie koncertu jacyś przeciwnicy Krzyża wszczęli gdzieś z tyłu głośną burdę. Widziałem jak tym razem policjanci skutecznie interweniowali.

Koncert zatrzymał wielu przechodniów i wyraźnie podniósł ba duchu modlących się pod Krzyżem. Były oklaski, prośby o jeszcze, gorące podziękowania. Pod koniec koncertu (20.55) przyszła Pani Jadwiga Gosiewska – mama posła, który poniósł śmierć pod Smoleńskiem. Apel Jasnogórski odbył się już w spokoju.

Po Apelu poznałem dwie obrończynie Krzyża, Panią Mariolę i Panią Teresę, pełne ciepła i sympatyczne kobiety, których w żadnym wypadku nie można zaliczyć do starszych pań. Można by je określić jako panie w wieku balzakowskim.

Ten wieczór pod Krzyżem był bardzo podniosły i radosny.

Read Full Post »

Jest trochę ludzi. Spokojnie. Pada deszcz. Strażnicy miejscy wciąż pilnują żeby ludzie nie stawiali zniczy i nie kładli kwiatów. Wciąż przypominają, że będzie to wykroczenie (zaśmiecanie miasta) i będzie za to mandat. Czekamy na księdza i jego opinię o tej sprawie.

Read Full Post »

Prosimy wszystkich, którzy mogą, by dziś przyszli pod Krzyż szczególnie na Apel Jasnogórski o godz. 21.00

Read Full Post »

Naprzeciwko Krzyża jest w tej chwili 25 osób, 5 strażników miejskich i 2 policjantów. W pobliżu jest też 6 policjantów. Strażnicy informują wszystkich, że jeżeli ktoś postawi czy położy coś (np. znicze czy kwiaty) na barierce lub ziemi to zostanie ukarany mandatem za zaśmiecanie. Właśnie jakaś kobieta chce położyć przy barierce kwiaty. Już jest przy niej dwóch strażników. Grożą jej mandatem. W prywatnych rozmowach ze4 strażnikami dowiadują się, zę maja taki rozkaz i ostrzeżenie, że jeżeli nie będą go gorliwie wypełniać to ich uposażenia zostaną zmniejszone.

Read Full Post »

Older Posts »